06/09/2015

Wrześniowe „M jak mieszkanie” ze specjalnym dodatkiem

Temat małych mieszkań ma się całkiem nieźle w naszej prasie wnętrzarskiej. W ostatnich latach coraz łatwiej trafić na prezentację mieszkań do 50 mkw, coraz częściej też na rynku pojawiają się tematyczne dodatki. W ubiegłym roku Murator przygotował poradnik Małe mieszkanie. Jak najlepiej wykorzystać przestrzeń, teraz poszedł za ciosem i wiosną w kioskach można było kupić zgrabną książeczkę Małe mieszkanie. Ta sama książeczka robi aktualnie za bezpłatny dodatek do wspomnianego w tytule M jak mieszkanie. Co znajdziemy w środku? Continue reading

16/04/2013

W internetowych „Czterech kątach” o urządzaniu małej kuchni

Czy jak powiem że wiosna za oknem to zapeszę czy jednak nie? anyway, wiosennych porządków i rewolucji nadszedł czas. Ambitny plan z doprowadzeniem regałów książkowych do pewnej kultury zrealizuję zapewne dopiero w okolicach weekendy, a tymczasem spieszę donieść, że na stronie „Czterech kątów” pojawiły się porady dotyczące urządzania małej kuchni. Tradycyjnie doczepię się, iż redaktorzy pod pojęciem „mała kuchnia” widzą coś, co dla mnie jest kuchnią średnią ze wskazaniem na całkiem sporą, ale akurat w tym temacie mam pogląd nieco spaczony. Bowiem tak się składa pechowo, ze duża kuchnia to coś, co mnie zawsze omijało.

Nic to, zerknijcie na wizualizacje: Urządzamy małą kuchnię

09/04/2013

Przedrewolucyjne (?) Dom&Wnętrze

Najwyższy czas wrócić do regularnego pisania, a skoro już odkurzam klawiaturę to jest to dosłownie ostatni moment na przyjrzenie się kwietniowemu magazynowi Dom& Wnętrze. Raz, że lada dzień w kioskach dostępny będzie numer majowy, dwa- w wyniku tak zwanego machniom pomiędzy Agorą i Edipressem parę tygodni temu zmienił się wydawca wspomnianego wyżej magazynu. Continue reading

28/02/2013

Sposób na 34 mkw

Internetowe wydanie „Czterech kątów” (z którymi w wersji drukowanej jakiś czas temu się bez żalu pożegnałam) pokazało dziś poprzez swój facebookowy profil bardzo zgrabną metamorfozę niewielkiego wnętrza. 34 mkw urządzane w czasach „późnego Gierka” za sprawą zdolnych architektów bardzo dobrze odnalazły się w XXI wieku.

Kuchnia połączona z salonem, przesuwane drzwi a nade wszystko fototapeta dużej urody- to składniki decydujące o powodzeniu projektu. Sprawdźcie sami :)

08/02/2013

Dom Etgara Kereta – pomysł na mały metraż czy artystyczna instalacja?

Wychynęłam z głębi zimowych ferii, by zdążyć z tematem póki lutowy numer „Dobrego wnętrza” jest osiągalny w sprzedaży (mówiłam, że to durny pomysł sprzedawać prasę z wyprzedzeniem jednego miesiąca? mówiłam). „Dobre wnętrze” to magazyn z innej już półki niż omawiane wcześniej „Moje mieszkanie” i „M jak mieszkanie”. Dwa ostanie tworzone z myślą o odbiorcy masowym, DW natomiast stanowi przykład pisma o bardziej ekskluzywnych aspiracjach. Inny format, lepszy papier, klejony grzbiet, a w środku wnętrza o jakich niekiedy ani się śniło naszym filozofom plus przyzwoita dawka klasyki designu.

 

Tym razem od 78 strony mamy fotorelację poświęconą samotni ironisty. Faktycznie, jest to miejsce nietypowe. Sama idea, by pomiędzy dwa budynki wpasować pełnoprawne mieszkanie jest oryginalna. Oczywiście, nie chodzi tu o sam fakt zmieszczenia domu na rekordowo małej powierzchni, projektant sam mówi raczej o domu jak o artystycznej instalacji, prezentując na łamach czasopisma ideę połączenia nowego ze starym, scalenia dwóch epok, stworzenia pustelni dla osoby, która pracując w odosobnieniu chce zarazem utrzymywać stały kontakt ze światem zewnętrznym.

 

Keret's_house

fot. Panek/ źródło: Wikipedia.org

 

Dom jest rzeczywiście mikroskopijny. W najwęższym miejscu ma 92 cm, w najszerszym niewiele ponad półtora metra. Dwupoziomowy, ze wszystkim co teoretycznie do życia potrzebne: kuchnią, salonem, sypialnią, miejscem do pracy, łazienką. Jak zapewniają autorzy artykułu, rekordowo pomieściło się we wnętrzu 14 osób. Jednocześnie.
Meble na wymiar (w dosłownym tego słowa znaczeniu), ukłonem w stronę klasyki jest wieszak „Hang it All”, w roli kanapy poducha Miuki. Samo wnętrze sterylne, nowoczesne, minimalistyczne. Takiego domu nie da się przeładować klamotami, bo z przyczyn oczywistych nawet liczba durnostojek jest ograniczona.

 

Nic w zasadzie nie rozprasza, sprzątania zbyt wiele nie ma, jest to dom jednoosobowy (szczerze, na dłuższą metę trudno mi sobie wyobrazić pokojową koegzystencję z kimś jeszcze, podejrzewam że z ewentualnych domowych zwierzątek najlepiej sprawdzą się tu rybki. Nieduże). Dom Etgara Kereta to całkiem niegłupie miejsce do pracy, pod warunkiem że lubi się przebywać w swoim własnym towarzystwie. Takie też zadanie ma budynek pełnić, specjalna komisja z Keretem jako przewodniczącym ma ustalić, komu przypadnie w udziale pobyt w warszawskim domu, w ramach programu rezydencyjnego. Reflektujecie? ;)

 

aktualizacja 27.02.: Dom Kereta bierze udział w prestiżowym konkursie Archtizer A+. Dom Kereta został zakwalifikowany do grona finalistów w sekcji specjalnej poświęconej projektom, które oprócz wartości architektonicznej mają również aspekt społeczny – Architekture +Living Small donosi warszawska gazeta.pl. Głosowanie poprzez tę stronę trwa do 6 marca.

01/02/2013

Rdza. Stylowa

Moda na postarzanie przedmiotów trwa w najlepsze. Przecierane meble zyskują szlachetną patynę, choć przed momentem kwalifikowały się do kategorii ‚nówka, funkiel, nieśmigana’. I ok, wprawdzie gdybym miała wybierać wolałabym autentycznie wiekowy sprzęt, ale ponieważ szeroko rozumiany styl prowansalskich kuchni całkiem do mnie przemawia, to jestem na tak.

Zgrzebne, postrzępione szmaty w charakterze hipermodnych ręczników czy zasłon to już nie moja bajka, na to jestem za mało dizajnerska, zaś solidne wielkopolskie geny po dziadkach absolutnie nie pozwalają nazwać tego sztuką. Te same geny alarm podnoszą, gdy w kolejnym czasopiśmie gospodarz lokum z dumą prezentuje obśrupaną szafkę, z malowniczo odłażącą farbą. Jest to mebel niewątpliwie z przeszłością, jednakże kojarzy mi się bardziej z szopą, niż z poczesnym miejscem w salonie. Ale powiedzmy, że to też da się jakoś wytłumaczyć.

Ale gdy w jednym z numerów mojego ulubionego „Dobrego wnętrza” przeczytałam w opisie metalowego krzesła, iż gospodyni zachowała stylową rdzę, to przyznaję, w lekki stupor popadłam. Rdza? Stylowa? Srsly?

29/01/2013

Co w prasie wnętrzarskiej piszczy

Koniec stycznia się zbliża, zatem czas najwyższy nabyć lutowe numery „Mojego mieszkania” oraz „M jak mieszkanie”. Tutaj drobna dygresja, pojęcia nie mam kto na to wpadł, ale pomysł by niektóre magazyny ukazywały się z wyprzedzeniem niemal miesięcznym jest dla mnie równie pozbawiony sensu jak ten, by zimą w sklepach odzieżowych oferować letnie kolekcje. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i spece od marketingu temat obadały wnikliwie, zatem działanie takie musi być głęboko uzasadnione finansowo.

 

Ale ok, bierzmy się do roboty. Oba tytuły, „M jak mieszkanie” oraz „Moje mieszkanie” mają ze sobą wiele wspólnego, od wydawcy począwszy, na grupie docelowej skończywszy. Spore było moje zaskoczenie, przyznaję, gdy pewnego pięknego dnia zorientowałam się, że zarówno za MM jak i MjM odpowiada wydawnictwo Murator. Cenowo oba magazyny wypadają podobnie (3,99 i 4,99 PLN), droższe MjM jest jednocześnie o dobre dwadzieścia stron obszerniejsze. W środku propozycje dla typowego Kowalskiego, wnętrzarsko uświadomionego: mieszkania raczej polskie, urządzone sprzętami na które stać przeciętnego zjadacza chleba, szczytem rozrzutności są poduszki/pufy BoConcept za niecałe siedem stów. Próżno tu szukać fotek z sesji w willi na Lazurowym Wybrzeżu czy loftów, w których na osobę przypada dobrze ponad 100 mkw. Sofy w cenie niezłego samochodu to też nie ta bajka.

 

mm i mjm

 

W „Moim mieszkaniu” tradycyjnie dużo dobrego można znaleźć na stronach „przeglądowych” oraz w redagowanym przez Bożenę Kowalewską cyklu „ABC stylu”. Poziom trzymają kobiety z pasją, jest też szybka ściąga dla tych, którzy przymierzają się do zakupu umywalki, bądź skromniej: specjalnego garnka z myślą o zimowym pichceniu (garnki do tagine to ewidentnie hit sezonu). Nie będę ukrywać, z redaktorami MM jest mi bardzo po drodze, wnętrza jakie wyszukują bardzo mi się, podobnie jak sugerowane drobiazgi. Żeby za słodko nie było przyznaję, że niekiedy od infantylnych tekstów („gorąca kąpiel, mięciutki szlafrok i … wygodne papucie. Stopy nie zmarzną, a ty zadasz szyku wesoło podskakującymi pomponikami„) wszystko mi opada. Z gwizdem.

 

„M jak mieszkanie” stawia raczej na prezentację wnętrz. #Wstydliwewyznania, porcja kolejna: dajcie mi fotki mieszkań, a sprawdzę czy mają tam książki. Jeśli mają, to odruchowo staram się rozszyfrować choć kilka tytułów. Wiem, wiem, to się leczy ;)
(Przy okazji kolejny raz potwierdza się moja teoria, że jeśli ktoś ma więcej niż dwie półki książek, to z dużym prawdopodobieństwem można się wśród tych książek doszukać fantastyki. U Agnieszki i Maćka w mieszkaniu prezentowanym na str. 16-25 przyuważyłam Martina i Tolkiena. Git.)

Natomiast wnioski płynące z artykułu „Płeć wnętrza” są niezbyt wesołe- wychodzi bowiem, że jestem facetem :P Owszem, marzy mi się duża kuchnia, ale wszystkie ozdobne filiżanki oddam z pocałowaniem ręki za komplet doskonałych noży. I wszystkie redakcyjne propozycje (salon, kuchnia, łazienka) wybieram w wersji „dla niego”. Cóż.

Ponadto w MjM dłuższy artykuł o kawie i akcesoriach do parzenia tejże, trochę porad związanych z kupnem mieszkania (nic odkrywczego, słowo), a na okoliczność zbliżających się Walentynek obie redakcje wzięły na tapetę sypialniane motywy. Czy warto kupić? Jeśli poziom obu tytułów wam odpowiada to oczywiście, bowiem oba numery utrzymują równy poziom. Ale w środku na ten raz niewiele tekstów dla posiadaczy małych mieszkań.

 

Przedmioty IMHO warte odnotowania to:

 

lampy Pulz (seria Lampetta), stylizowane na samochodowe reflektory.

Lampetta pultzźródło: skandinavische-lampen.de

Pościel bawełniana Sueños (jak kocham czerń, tak zimową porą odbija mi w kierunku pstrokacizny)

suenosźródło: zalando.pl

 

Klimatyczny zegar na ścianę, ze względu na pokrewieństwo motywów w sam raz do kuchni:

 

zegar

źródło: oldhouse-vintage.pl

 

Taca metalowa, o średnicy niemal pół metra

taca Madam Stoltz

źródło: scandiconcept.pl

19/01/2013

Małe mieszkania. Dom & Wnętrze, wydanie specjalne

Skusiłam się. Generalnie zanim kupię jakiś nowy magazyn, zwłaszcza wnętrzarski, to sprawdzam choć pobieżnie, co on sobą reprezentuje. Innymi słowy, czy jest mi po drodze z gustem redakcji i czy nadajemy na zbliżonych falach. Tym razem nie, złapałam gazetę, zapłaciłam i pognałam po dziecko do szkoły.

I to był błąd.

Nie, że numer jest do niczego, bo obiektywnie rzecz ujmując trochę wartościowych informacji w nim znajdziemy. Ale jeśli przypadkiem regularnie kupujecie „D&W” to odpuśćcie sobie ten numer. Prezentowane w nim wnętrza były pokazywane już wcześniej na łamach czasopisma, pod tym względem nihil novi. Gadżety, dodatki, meble – też mam wrażenie, że już je gdzieś widziałam.

DiW Małe mieszkania

 

Co zatem mamy ciekawego w środku? Genialnie pod względem funkcjonalności (a i estetyka całkiem, całkiem) rozplanowane 36,5 mkw w wykonaniu graficzki z Poznania (strony 40-47). Na stronach 58-62 pomysłowe 52 mkw dla rodziny z dwójką dzieci, zwyczajne mieszkanie dla zwyczajnie żyjących ludzi jak to ładnie cytowana w artykule pani architekt zauważyła.

Po za tym kilkanaście stron z poradami, trochę reklamowego stuffu ‚z ostatniej chwili’ (sorry, dziewczyny i chłopaki, ale zbyt często widzę w różnych tytułach identyczne propozycje, by wierzyć w bezinteresowność redakcji), w sumie 12 zeta za 90 stron. Czy warto kupić? jeśli nie mieliście dotychczas do czynienia z tym tytułem to można. Jeśli kupujecie „Dom & Wnętrze” regularnie to patrz wyżej :)

Kilka ciekawskich mebelków sobie z tego numeru wynotowałam, pech w tym że ostatnio silnie przemawia do mnie styl industrialny, który słabo sprawdza się w przeładowanym książkami niewielkim mieszkaniu…

17/01/2013

Już za chwileczkę, już za momencik

Skąd pomysł na prowadzenie takiego bloga? Powiedzmy, że motywy były dwa. Pierwszy, to konieczność uporządkowania własnych kilkudziesięciu metrów kwadratowych. Dwu-i-pół pokojowe mieszkanie w bloku, po którym radośnie przemieszczają się dzieci, koty oraz dorośli sprawia, że coraz częściej człowiek zastanawia się, jak na ograniczonym metrażu pomieścić wszystkie zbędne i niezbędne klamoty. Potrzebowałam miejsca, w którym mogłabym notować fajne pomysły, odhaczać inspirujące produkty- zakładki w komputerze nie zawsze się niestety sprawdzają, tradycyjne metody pt. notes i ołówek jeszcze mniej. Blog jest już lepszym rozwiązaniem.

 

Powód drugi, równie inspirujący, to magazyny wnętrzarskie. Czytam i oglądam je od dobrych kilku lat, mam swoje ulubione tytuły, inne absolutnie do mnie nie przemawiają, ale wszystkie łączy jedna cecha. Otóż redaktorzy tych miesięczników sprawiają wrażenie iż są oderwani od rzeczywistości. Bo jak inaczej określić fakt, iż zapowiadając numer poświęcony małym mieszkaniom prezentują w charakterze przykładu lokum o powierzchni powyżej 70 mkw, w którym mieszka jedna osoba? Owszem, 70mkw na rodzinę sześcioosobową to niewiele, ale moim mało skromnym zdaniem jedna osoba odnajdzie się na tym metrażu całkiem nieźle. Panie i panowie redaktorowie, tu ziemia, tu nie wszyscy mają szczęście mieszkać w willach po 400 metrów na trzy osoby, nie każdy ma do swej dyspozycji apartament dwustumetrowy. Ba, sądząc po tym co oferują deweloperzy i co się sprzedaje, większość ludzi ciśnie się w dwóch pokojach, przyznacie więc, że mieć 450 mkw a mieć 45 mkw robi pewną różnicę… Ale, ale, we wspomnianych magazynach również jest mnóstwo ciekawych rozwiązań. Aby nie stawać każdorazowo przed koniecznością przebijania się przez metry bieżące tematycznej prasy stwierdziłam, że będę tu odhaczać co fajniejsze pomysły. Może przydadzą się komuś jeszcze :)

 

Wspominałam, że nieustającą inspiracją są dla mnie pisma wnętrzarskie? Gdyby nie przyuważone w kiosku specjalne wydanie magazynu „Dom& Wnętrze”, poświęconego małym mieszkaniom zapewne zabierałabym się kolejne pół roku za stworzenie bloga. A tak mam się nad czym poznęcać. Zostańcie z nami, nie regulujcie odbiorników, wracamy po przerwie.