22/04/2015

Rzeczy do których się dorasta: ceramika z Bolesławca

Przez długie, długie lata miałam wrażenie, że ceramika w charakterystyczne kobaltowe wzory to domena pokolenia mojej babci. Zapewne nie od rzeczy był fakt, że w babcinej kuchni zawsze stało kilka naczyń pełniących głównie funkcje ozdobne. Z czasem zaczęłam na Bolesławiec łypać życzliwszym okiem. A na koniec sama nabyłam kilka kubeczków.

Continue reading

07/11/2014

Najlepsze kubki na jesień

Listopad może nie cieszy się powszechną sympatią w narodzie, ale ja ten miesiąc bardzo lubię. Za mgliste klimaty, za niesamowitą atmosferę Wszystkich Świętych i Zaduszek, za pierwszy śnieg, za możliwość posiedzenia pod kocem z książką i herbatą. Zaprawdę, w żadnym innym miesiącu ten zestaw nie sprawdza się tak dobrze jak w listopadzie. Listopad to jest również ten miesiąc, w którym co roku odwiedzam sklep NANU NANA. Po kiego czorta? żeby kupić kubki ;) Continue reading

01/12/2013

Świąteczny Villeroy & Boch

Cóż, wyjdzie teraz że gust mam nader plebejski i łatwo mnie na błyskotkę złapać, ale przyznaję ochoczo, iż od pewnego czasu wielkim uczuciem darzę świąteczną kolekcję spod znaku Villeroy & Boch. Oczywiście Ikea czy Duka to nadal wielkie miłości mego wnętrzarskiego życia, a jedno drugiemu nie przeszkadza, bo V&B to jednak zupełnie inna klasa. I półka cenowa.

villeroy-boch1

Continue reading

12/09/2013

Jesienne Home & You. Chcę to. Wszystko, jak leci

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, w pewnej szkole podstawowej krążyły sobie po klasie zeszyty zatytułowane szumnie „złote myśli”. Zeszyciki te zawierały zwykle kilkadziesiąt pytań (włącznie z sakramentalnym o ulubione koleżanki. A spróbowałbyś człowieku nie ująć w odpowiedzi właścicielki rzeczonego kajeciku…), a wśród wycudowanych kwestii padało i te o ulubioną porę roku. Wiadomo, lato, wakacje, nikt z nas się nie wyłamywał. Ale latka lecą, ludzie się zmieniają, i gdy teraz ktoś mnie zapyta o ulubioną porę roku, to mam z tym pewien problem. Ale jedno jest pewne: jesień jest w ścisłej czołówce.

jesien home and you

Continue reading

10/02/2013

Duże kubki

Spośród licznych mych nałogów, z pewnością ten związany z kolekcjonowaniem dużych kubków (i książek) przywiedzie mnie kiedyś do zguby. No, chyba że zamienię moje małe mieszkanie na przestrzenne wnętrze, co daj mi Boże, amen.
Na początek krótkie wyjaśnienie- kubek z definicji musi być duży. Bardzo rzadko używam w domu czegoś, co ma mniej niż 300 ml pojemności, w zasadzie głównie do sporządzenia diablo mocnej kawy stawiającej na nogi. Od 400 ml wzwyż zaczynam się przyglądać kubkom z uwagą, ładne naczynia o pojemności powyżej pół litra są rarytasem, a już sensowne kubeczki litrowe (pieszczotliwie zwane „doniczkami”) powodują szybsze bicie serca. Poważnie. Continue reading